Ośrodek odwykowy, terapia, leczenie uzależnienia dla narkomanów pomoc narkotyki Radość, terapia uzależnień, leczenie uzależnień
 
Główna         Dlaczego my       Kontakt
 
       Co się dzieje w RADOŚCI
       Galeria zdjęć
       Dlaczego my
       Historie naszych pacjentów
       Jak pracujemy
       Efekty działania / Pacjenci
       Kontakt
 
Opinie pacjentów
Monika 20 lat

Dzięki pobytowi w radości jestem trzeźwa. Na nowo próbuję ułożyć swoje życie, tak żeby narkotyki nie były mi już potrzebne. Uprawiam...

 
Newsletter
aby otrzymywać najnowsze wiadomości dopisz się do newslettera.
  
Historie naszych pacjentów

Historia Małej
Historia mojej córki nie odbiega od losu innych uzależnionych dzieci, aczkolwiek jest przypadkiem szczególnym. Miała niespełna 14 lat, gdy po rozpaczliwych i nieudanych próbach leczenia trafiła do ośrodka w Radości. Tutaj nikt nie mówił, że jest dzieckiem straconym, nikt nie pytał czy ma motywację. Leczenie uzależnienia rozpoczęto wbrew jej woli.
Przeżyłam jej bunt, nawroty, ucieczki, akcje poszukiwawcze. Nigdy nie została odrzucona, pozostawiona sama sobie. Nigdy nie zamknięto przed nią drzwi ośrodka.
Otoczona ochroną i opieką, obdarzana stopniowym zaufaniem powoli uczyła się żyć i myśleć trzeźwo. Leczenie uzależnienia oznaczało ścisłą współpracę z terapeutami. Przez cały czas terapii córki uczestniczyłam w grupach edukacyjnych i terapeutycznych poza ośrodkiem, co gorąco polecam wszystkim rodzicom.
Ośrodek terapii uzależnień w Radości jest wyjątkowy. Leczenie prowadzone jest w systemie "otwartych drzwi", nauka życia w trzeźwości, kształtowanie postaw moralnych z propozycją aktywnego i atrakcyjnego życia i możliwości kontynuowania nauki bez izolacji od świata zewnętrznego dały mojej córce szansę powrotu do zdrowia. Dziś po 2,5 letniej terapii na nowo buduje swoje życie bez narkotyków. Utrzymuje kontakt z ośrodkiem i innymi neofitami.
Wszystkim terapeutom, którzy poprowadzili leczenie uzależnienia oraz przyczynili się do jej sukcesu oraz ludziom, których spotkałam po drodze w walce o jej życie z serca dziękuję. Są wspaniali.

Mama "Małej"
Warszawa, czerwiec 2006 r.


Historia Bartosza
Z prawdziwą radością piszemy do Państwa ten list, chcąc, chociaż tak wyrazić naszą wdzięczność i podziękować Panom i wszystkim terapeutom, pracującym w ośrodku za trud i pomoc w leczeniu z narkomanii naszego syna Bartosza. Świetnie pamiętamy całą drogę Bartka w chorobie. Od początku jego uzależnienia tj. diagnozy postawionej w poradni leczenia uzależnień, później jego przymus rozpoczęcia leczenia w krótkoterminowym czasie przez 6 tygodni. Tam po raz pierwszy zetknął się z tożsamości narkomana, w którą nie uwierzył i której wówczas nie przyjął, natomiast skończył leczenie w przeświadczeniu o własnej mocy i wytrwałości. Po kolejnych 4 miesiącach samodzielności znalazł się już z własnej woli na detoksie, a stamtąd rozpoczęła się, trwająca prawie trzy lata, jego wędrówka po ośrodkach Monaru. Nigdzie nie wytrzymywał długo, wychodził na ulicę, przez jakiś czas tułał się, szukając swojego miejsca, po czym wracał do kolejnego ośrodka, w czym zawsze mu pomagaliśmy. Ostatnia próba samodzielnego i trzeźwego życia ni powiodła się. Skończył jak zwykle w gronie aktywnych narkomanów, znów w innym miejscu kraju. Tam przeżył kryzys emocjonalny i, dzięki Bogu, prawdziwym cudem dowiedzieliśmy się o istnieniu i funkcjonowaniu Waszego ośrodka w Radości. Z wielką obawą z dworca wiozłem Bartka z dworca na Łabędzią, czy będzie chciał zostać i podjąć jeszcze jedną próbę, choć sam zastrzegał się, że już do żadnego ośrodka nie pójdzie. Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania. Ujrzeliśmy dom z otwartą furtką i bramą wjazdową, kilku krzątających się chłopaków (pacjentów!), w niczym nie przypominający tradycyjnych, zamkniętych, odciętych od świata ludzi i rzeczywistości ośrodków. Na dodatek po półgodzinnej Waszej z nim rozmowie, nasz syn podjął decyzję pozostania. Od tego momentu zaczęły się dziać rzeczy dla nas niewiarygodne. Pilnie patrzyliśmy, że leczenie uzależnienia od samego początku terapii poprowadził sam Pan Kuba. Od następnego dnia Bartek włączył się w życie ośrodka, uczestnicząc w zakupach, organizowaniu prowiantu, pracach i innych czynnościach, niezbędnych do funkcjonowania ośrodka, a przede wszystkim w terapii. Ośrodek terapii uzależnień „Radość” to komfort dla pacjentów ze względu na ilość i dostępność terapeutów. Niemalże każdy pacjent o dowolnej porze doby ma możliwość rozmowy z terapeutą, a codzienne sesje indywidualne i grupowa praca terapeutyczna powodują to, co jest chyba najważniejsze, że żaden z leczących się nie jest anonimowy! Tutaj pacjent czuje prawdziwą przynależność do współleczących się i to, ma wpływ na swoje życie w ośrodku, a w dodatku znakomita współpraca zespołu terapeutycznego i gruntowna znajomość każdego pacjenta przez każdego terapeutę przynosi tak dobre efekty. Leczenie uzależnia w ośrodku „Radość” od pierwszego dni pobytu Bartka oznaczała jeżdżenie po Warszawie, miał on również możliwość bezpośredniego udziału w codziennym życiu, bez cienia izolacji od otaczającej rzeczywistości. Poza fachową i świetną pracą psychologiczną terapeutyczną nasz syn miał dostęp do różnych atrakcji życia młodego człowieka nauki kickboxingu, ślizgania się na snowboardzie, pływania i nurkowania, a przede wszystkim nauki i możliwości uzupełniania braków w wykształceniu, pracy na zewnątrz, stałej adaptacji do codziennego i samodzielnego życia, jakie czeka go po zakończeniu kontraktu.
Zrozumieliśmy, dlaczego prowadzony w Waszym ośrodku model terapii jest taki dobry i skuteczny. Pokazuje on, bowiem pacjentom, że leczenie uzależnień to przede wszystkim korzyści z życia w trzeźwości, poznania przez nich swoich dobrych cech, mocnych stron, budowania oparcia w samym sobie, rozpoznawania tego, kim jest i jaki jest, budowania wiary w siebie, rozwinięcia swojej sprawności i zdolności zadaniowej, odnalezienia wyższych wartości, postrzegania norm, tworzenia pozytywnych przekonań dla siebie. Często od samego początku, nauczeniu się nowych zachowań, ale też na zburzeniu nałogowych schematów osobistych i mechanizmów uzależnienia. Z Waszej różnorodnej oferty każdy pacjent musi co dla siebie znaleźć.
Siła Waszej pracy polega też na wyposażeniu osobistym w zdolności rozpoznawania środowiska, ludzi i sytuacji zagrażających ich trzeźwości, szczególnie w razie występowania oznak nawrotu choroby. Zawsze przed podjęciem decyzji Wziąć czy nie? będzie pojawiać się myśl, co mogę stracić, jeśli wezmę. W dużym stopniu przesądzi ona o podjęciu decyzji nie wezmę. I oto chodzi.
Poza tym Wasza praca z pacjentem w końcu trwania kontraktu, kiedy on sam praktycznie mieszka już poza ośrodkiem, prowadzi samodzielne życie i pomaga nowym pacjentom, zajmując się nimi w ten sposób pracuje również nad własną trzeźwością
Przez cały okres terapii pacjent ma kontakt z rodziną nawet weekendy może spędzać w domu. W sumie ten kontakt służy obu stronom, rodzina jest na bieżąco świadkiem procesu zdrowienia, a relacje między nimi z czasem się normują i zmieniają. Praktycznie postępy w leczeniu są później widoczne z miesiąca na miesiąc.
Wreszcie każdy absolwent może utrzymać stały kontakt z ośrodkiem po zakończeniu leczenia, uczestniczyć w grupach, zjazdach, formach atrakcyjnego spędzania czasu, w wyjazdach o celu sportowym i wypoczynkowym, uczyć się pracować, rozwijać swoją duchowość i budować trzeźwość.
Leczenie uzależnienia Bartka przez cały czas napawało nas wiarą w możliwość powrotu do zdrowia.
Wam, terapeutom, bezgranicznie zaufaliśmy, bo przecież sami wciąż jeszcze jesteśmy świadkami trwającej zmiany Bartka, chociaż samo leczenie nie przebiegało gładko, bo w leczeniu tej choroby nie może być inaczej.
My, rodzice Bartka, jesteśmy Wam głęboko wdzięczni za powrót naszego syna do normalności, odzyskaliśmy i rozpoznajemy w nim znowu naszego, kochanego Bartusia, mamy nadzieje na jego trzeźwe, samodzielne życie.
Z całego serca bardzo Wam dziękujemy za daną nam nadzieje na szczęśliwe, normalne, choć już inne życie naszej rodziny.

 
Co się dzieje w RADOŚCI  |   Galeria zdjęć  |   Dlaczego my  |   Historie naszych pacjentów  |   Jak leczymy  |   Efekty działania / Pacjenci  |   Kontakt